Jest to list Józefiny Liebermann, wysłany 30 sierpnia 1946 roku z Oświęcimia do Adama Druksa, wnuka przebywającego w Palestynie. Adasiu, Ty mój kochany wnuku! O nas nie ma dużo pisać. Mieszkamy dalej u pp. Schoenkerów, mamy słoneczny miły pokój [...]. Nasi gospodarze są naprawdę mili. [...] w sobotę była w naszej fabryce uroczystość dla dzieci pracowników na zakończenie półkolonii. Było bardzo ładnie, program dobrany, dzieci zostały obdarzone, nam zostały oddane wszelkie honory, mimo wszystko czuliśmy się obcy. Oni od nas, a my od nich, odwykli. Takie jest tu życie w ogóle. Nie ma z kim słowa pomówić. To jest zarazem odpowiedź dla twojego tatusia, jakie życie się tu prowadzi. Tu u nas jest jeszcze o tyle dobrze, że nas wszyscy znają i odnoszą się do nas w ogóle życzliwie, ale ten chłód nawet kaloryferami nie da się zagrzać. Znajomych w ogóle nie ma, nawet do kina nie chodzimy dla braku towarzystwa [...]. Przed wybuchem II wojny światowej Liebermannowie oraz spokrewnieni z nimi Druksowie byli współwłaścicielami położonej w Brzezince Fabryki Papy Dachowej Emila Kuźnickiego (założonej w 1888 roku). W 1939 roku obie rodziny uciekły przed nadciągającą wojną na Wschód. Ich odyseja wiodła przez Lwów, obozy pracy w głębi ZSRR (Kozmodiemjańsk w Republice Maryjskiej oraz Omsk na Syberii), aż do Uzbekistanu (Taszkient i Samarkanda). Druksowie – Iro, Łucja i ich dzieci Adam i Elinoar – trafili wraz z Armią Polską Generała Andersa do Teheranu i Bagdadu. Do Palestyny dotarli ostatecznie 31 grudnia 1942 roku. Natomiast Joachim (1876–1950) i Józefina (1879–1958) Liebermannowie z uwagi na swój podeszły wiek pozostali w Samarkandzie, a po zakończeniu wojny wrócili na krótko do Oświęcimia. Ostatecznie dołączyli do reszty rodziny po wojnie w 1947 roku.