List do Ireny Rybczyńskiej

Jest częścią kolekcji

List Arnolda Majorka do Ireny Rybczyńskiej, ósmy (i ostatni z zachowanych z korespondencji, być może ta forma kontaktu nie była już kontynuowana), napisany po powrocie do Warszawy z Chylic. Pisany ołówkiem na złożonej kartce – cztery strony, wszystkie zapisane.

Pełna treść:


Kochanie,

znowu na warszawskim bruku, który wcale niewesoło dźwięczy pod butami podkutymi w Chyl[icach]. Od razu po przyjeździe wziąłem się do załatwiania „bieżących” spraw, po czem kolejno odwiedziłem znajomych i przyjaciół, przed każdą wizytą odczuwając niejaką obawę, czy jeszcze zastanę… Na szczęście na ogół wszystko w porządku, poza tragicznym wypadkiem, dotyczącym bliskiego mi bardzo człowieka i jego żony, o czym zresztą wiedziałem już w Ch.

Sprawa mojej pracy u M[iszczaka] jeszcze niezałatwiona definitywnie, mimo że już tyle razy była o tym mowa. Dobry to jest człowiek, ale jego dobroć jest bardzo przypadkowa, zarówno jeżeli idzie o wybór osób, które nią obdarza, jak i jej „realizowanie”. Przy tym lubi, żeby go prosić, a tego znowu ja niestety nie lubię.

Miałem zacząć wczoraj, ale rozbiło się o brak światła. Jest to głupstwo, które wymaga drobnej naprawy, ale on o tym nie pamięta, a ja nie mogę przypominać. W każdym razie zacząłem wczoraj wprawiać się nieco w tej robocie. Nie jest to filozofia, ale wymaga stałej uwagi i skupienia, tym bardziej, że maszyna jest bardzo starożytna.

Że jednocześnie oddałem cyrkle do naostrzenia i nie mam na czym pracować w domu, odczuwam znowu fatalne skutki bezczynności przymusowej. W takim właśnie momencie niejakiego zniechęcenia piszę ten list do Ciebie.

Przejdzie to oczywiście od razu, jeżeli będę miał jakieś zajęcie.

Mówiłem z gospodynią w sprawie wynajęcia pokoju dla Krystyny [Ostrowskiej?] i Tadeusza. Z miejsca nie zgodziła się, a przy okazji dowiedziałem się ciekawych rzeczy, o których osobiście.

Od matki dostałem wczoraj list. Dzikie prawo serii, bo i Matki pupilka jest „kobietą, która wie, czego chce”. Ze wspaniałą otwartością oświadczyła Matce już w dniu przyjazdu, że uczyć się nie lubi, grać też nie lubi, a książki to jeszcze żadnej nie przeczytała do końca. Szczerze mi żal mojej staruszki. Ano co robić…

Tyle by było tego dobrego na razie.

Ściskam Twoje łapki i czekam niecierpliwie na list. Na jak najwięcej listów. Pisz na mój adres: 58/39 [nie wiemy, gdzie autor listu mieszkał, jej nazwy celowo nie podał].

Pa, kochanie

a.

PS. Jak mi chcesz sprawić przyjemność – to przyślij mi zdjęcia, któreśmy robili na gliniance.


oprac. Przemysław Kaniecki; transkrypcja listu: Marta Kapełuś

czytaj więcej
Informacje o obiekcie
Autorstwo
Majorek, Arnold (1919-1960)
Rodzaj obiektu
korespondencja
Czas powstania/datowania
1943-09-07
Miejsce powstania
Warszawa (województwo mazowieckie)
Technika
pismo odręczne
Materiał/tworzywo
papier
Wymiary
wysokość: 20.9 cm, szerokość: 13.7 cm,
Języki
polski
Słowa kluczowe
Prawa autorskie
obiekt nie jest objęty ochroną prawa autorskiego
Właściciel
Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
Numer identyfikacyjny
MPOLIN-A36.1.8
Lokalizacja
obiekt nie znajduje się na ekspozycji w muzeum