List Mojżesza Frostiga do Róży Messer, jego przyszłej żony, z 12.10.1904 r. – rękopis, napisany na dwóch kartach papieru w wąską linię, po polsku. Jest to bifolium, na którego czterech stronach znajduje się treść listu (na ostatniej stronie widnieje jedno zdanie). List rozpoczyna się od słów: „Umiłowana moja | Długo myślałem nad tem[,] jaki nagłówek mam (…)”. Rękopis został napisany ołówkiem, ale jego treść na pierwszej stronie i początkowe zdania na drugiej zostały poprawione długopisem. Na trzeciej stronie pod treścią listu widnieje podpis autora. Przy dolnej krawędzi trzeciej strony zapisano datę i miejsce powstania listu: „12/10. w poczekalni kolejowej | 1904”. Nie wiadomo dokładnie, gdzie powstał. Mojżesz Frostig w tym czasie jest studentem prawa we Lwowie. Jest to list miłosny.
Rozpoznana treść listu:
„Umiłowana moja
Długo myślałem nad tem[,] jaki nagłówek mam nałożyć na liście długo. Lecz, że inaczej do Pani napisać nie mogłem, że tak pisać muszę na to dowód, żem ostatecznie to zrobił! I idę w poczekalni i piszę do Pani te słowa[,] bo chcę by [właśc. przy] Pani być dziś i jutro być przy swej Pani nic to[,] że złe nieważnie nieprawdaż! Gdym we czwartek oczekiwał Pani i koło szkoły Chanoch […] rozmyślam od romantycznie[,] a teraz to niespokojnem […] pojmowanie Miłości. To wpływ Mickiewicza […] – Polaków, którzy ze swej natury samej całe życie zapełniają […], którą nerwami żyją i niepokojem[,] a to jest sprzeczność z żydowską semicką miłością, która jest niemniej silna i niemniej wielka, lecz bardziej grecka klasyczna[,] a […] to spokojna pogodna i piękna, bardzo piękna […] w nieszczęściu. Myśl ta mną bardzo […] [2s.] Nie niepokój trwoga, lecz pogodna cisza, spokój szczęsny oto[,] a rzeczywiście piękne (o ile piękno w ogóle istnieje) w Miłości… Lecz ci z nas, którzy choć trochę czytają rzeczy polskie[,] a przez to pod wpływem ich egzaltowanej romantyki tylko stoją całe owe życie[,] czerpią w nieszczęściu. Bo Miłość polska daje łzy niemęskie, daje ból, srogi ból… Przeto otrząśnijmy się z niej! Życie nie jest tyle warte, by bólem tylko napełniać. Nie bądźmy jednostronni… Nie jesteśmy w ogóle tak nieszczęśliwi, jak bezmyślnie wciąż powtarzamy. Widziałem ludzi trędowatych, oszalałych, widziałem brudnych Żydów, dla których tylko »geszeft« życiem, kobiety, dla których wszystkiem chwila, i pomyślałem sobie żeśmy, ja i Pani, mimo naszego niezadowolenia[,] jednak szczęśliwsi od nich. [3s.] … Przerwałem na chwilę list, myśląc… Gdybym wierzył w Boga, to bym się modlił, bym był człowiekiem, Żydem, młodym i mężczyzną a przedewszystkiem młodym, wiecznie młodym. Bo młodość to – wiosna włoska, to tęsknota do piękna, to jedyne Dobro i Piękno z życiu… Bądź Pani też młodą. Młoda myślę choćby, skoro Pani teraz jeszcze w życiu być mą nie może. Lecz jestem pewien, że gdy myśl Pani się młodą stanie i na nich osiądzie pogodą i ciszą słoneczną, wówczas Pani pojmie, że tylko chcieć trochę woli trzeba by się nią w życiu stać. Bądź Pani młodą. Lecz trwonię. Przebacz Pani, że piszę ołówkiem. By się Pani młodą, a przez to piękną stała, życzę Pani gorąco M Frostig
12/10. 1904 w poczekalni kolejowej. [4s.] […]”. | Transkrypcja listu i oprac. Monika Harchut