List Mojżesza Frostiga do Róży Frostig z domu Messer z 14.07.1927 r. – rękopis, napisany na karcie papieru firmowego redakcji dziennika żydowskiego „Der Morgen” we Lwowie dwustronnie, po polsku. W lewym górnym rogu karty widnieje nazwa redakcji „Der Morgen” we Lwowie oraz jej adres, które zostały zapisane również po hebrajsku. Mojżesz Frostig napisał swój list we Lwowie.
Pełna treść listu:
„Lwów, dnia 14/7.1927.
Moja kochana! Wybacz, że z Warszawy Ci nie pisałem. Przyjechałem nadzwyczaj zmęczony[,] a we wtorek nie miałem jeszcze pojęcia, jak w tym tygodniu będę wyglądał z rozkładem czasu. Zdawało się, że będziemy musieli siedzieć aż do soboty[,] a ja wciąż przemyśliwałem, jak z opresji się wydobyć. Skonstatowałem, że marszałek tamtego tygodnia mój urlop uwzględnił, pisałem dużo listów do »klientów«[,] a całe popołudnie aż do 16 ½ w nocy głosowaliśmy na posiedzeniu Sejmu. Pół żywy przywlokłem się dopiero o 10 ¾ do domu i tym razem nie skorzystałem z zaproszenia Bachrachów, aby z nimi siedzieć i gawędzić. Mojem marzeniem było wtedy: nareszcie rozebrać buty, kołnierz i surdut i nie parować w ubraniu. Wczoraj we środę rano znowu głosowania (wciąż wstawać i siadać, gimnastyka kilkaset razy) aż do pół do drugiej w południe. Po obiedzie – sensacja z zamknięciem senatu, poczem wieczorem, kiedy jeszcze się zastanawiałem, czy mam zostać do piątku[,] czy nie – dalsza sensacja z zamknięciem Sejmu. Teraz należało pędzić do domu i na pociąg, nie było tedy znowu czasu na pisanie.
Dziś rano we Lwowie nie lepiej. Nie mogłem w domu należycie wypocząć, gdyż zaraz musiałem pójść do redakcji pisać potrzebne artykuły. Popołudniu spałem do teraz (5 ½ )[,] a obecnie czekam na posiedzenie, które Ringel zwołał na dzisiaj. Liczę się z tem, że prawdopodobnie jutro w piątek będę mógł wieczór przyjechać [2s.] do Zełemianki i proszę Cię, abyś mnie się około 10ej wiecz. Spodziewała[,] nie przestraszając się – jak ostatnim razem – przed mojem stukaniem i wejściem. List Twój i kartkę dostałem. Żądane rzeczy będę Ci mógł ze sobą przywieźć, z Melą rozmówię się ustanie. – Przyjazd mój w piątek zależny jednak jeszcze jest od tego, czy zdołam jutro rano napisać artykuł do Ameryki i załatwić kilka spraw pilnych. Bez tego nie wyjadę – jeśli spóźnią, przyjadę dopiero w sobotę wieczorem. Dla Twojej informacji: ze Sejmem nic jeszcze nie wiadomo. Jeśli partje polskie zażądają jego zwołania, wbrew woli rządu, to Piłsudski prawdopodobnie sejm rozwiąże. Jeśli nie, to sejm potrwa gdzieś do października jeszcze. – Z pieniędzmi u mnie dość krucho; jutro będę musiał podjąć z banku większą sumę, bo już nic nie mam. Z Ameryki pieniądze jeszcze nie nadeszły; za asekurację dotąd tedy nie zapłaciłem, mam jednak czas do 30/7. – Paszport do Szwajcarji już mam, wiz jednak nie załatwiłem jeszcze. W tej sprawie jak i w sprawie koncesji będę może musiał w tym lub następnym tygodniu wyjechać do Warszawy, mimo, że Sejmu nie będzie. – Korespondencja nic nowego dla mnie nie przynosi. – Z Morgenem wciąż jeszcze krucho i nie wiem, jaki sprawa weźmie obrót mimo, że Ringel i dalej wierzy, że mi się uda deficyty kryć. – Tyle na dzisiaj. Ciebie i Melę serdecznie pozdrawiam i cieszę się już na rychłe zobaczenie się z Wami.
Cały Twój Munio”. | Transkrypcja listu i oprac. Monika Harchut