List Mojżesza Frostiga do żony Róży Frostig z domu Messer z I połowy XX w. – rękopis niekompletny, napisany na połowie karty gładkiego papieru firmowego Biblioteki Ludowej Poale-Syon dwustronnie, po polsku. Przy górnej krawędzi na pierwszej stronie widnieje napis: „BIBLIOTEKA LUDOWA POALE-SYON | Administracya i redakcya: LWÓW, PL. SMOLKI 5”.
Pełna treść listu:
„Najukochańsza Rózio!
Wczoraj i dziś nie otrzymałem od Ciebie ani słowa. Przypuszczam, że byłaś zajętą i mimo to jednak powinnaś była mi przynajmniej korespondentkę przesłać. Brak nowości w »interesie« (nie pocieszne – co prawda) nie powinien był przecież powstrzymać Cię od pisania. Skoro więc dziś, we wtorek[,] równocześnie ze mną nie piszesz, to zechciej zaraz po otrzymaniu tego listu, zasiąść do namazania dla mnie jakiegokolwiek listu. U mnie nic. Uczę się wcale piknie. Niestety nie tak jednak, jak sobie postanowiłem i jak kuć muszę, jeśli chcę w tym roku po trzech miesięcznej zaledwie [ubytek] [2s.] Kiedy czasem nad sobą myśleć zaczynam, konstatuję coraz większe zamykanie się w sobie. Gubię – zdaje mi się – ową młodzieńczą ochotę do wyzewnętrzniania się i udzielania się innymi. Wolę sobie zachować wszystko i nie wierzę, by mi ktokolwiek dobrym i prawdziwym był słuchaczem. Mało ludziom mówił o sobie, mało o mych planach. Nie chcę się też zbytnio unosić. O złotych górach jednak śnić jeszcze nie przeczytałem – i to ratuje mą młodzieńczość. Układam plany na przyszłość[,] a nawet bardzo często – marzę. Ale wiarę do drugich coraz bardziej tracę. I to jest moje t.zw. »dojrzewanie«. Dość jednak i filozofii. Coraz mniej jej chcę przelewać na papier, bo mi się to dziecinnem wydaje. Tylko też do Ciebie jeszcze szczerze pisać zdołam. Do Badera i Baderówny z tego ostatniego powodu już od 2 tygodni nic nie napisałem. Dlatego też nie piszę ani do Backa[,] ani Czaczkesa. List ten już kończę. Chciałem Ci tylko mnie przypomnieć i poprosić, byś prędko mi coś napisała. Zresztą chcę, aby list dziś jeszcze odszedł[,] a chwila odjazdu pociągu się zbliża. Całuję Cię więc najukochańsza moja
Twój Munio”. | Transkrypcja listu i oprac. Monika Harchut