List Mojżesza Frostiga do Róży Messer, jego przyszłej żony, z 3.05.1905 r. – rękopis, napisany na dwóch kartach papieru w szeroką linię we wzory, po polsku. Jest to bifolium, na którego czterech stronach została zapisana jego treść. W prawym górnym rogu na pierwszej stronie widnieje data: „3/5 05.”. List rozpoczyna się od słów: „Najdroższa moja Rozio! Wobec tego ogromnego i prawdziwie wypowiedzianego szczęścia, jakie obecnie przy Tobie (…)”. Jest to list miłosny. Na pierwszej stronie przy lewej krawędzi karty są widoczne brązowe plamy.
Pełna treść listu:
„3/5 05.
Najdroższa moja Rozio!
Wobec tego ogromnego i prawdziwie niewypowiedzianego szczęścia, jakie obecnie przy Tobie, moja Ty najukochańsza, uczuwam; wobec tej ogromnej i ciągłej tęsknoty do Ciebie, gdy Cię przez chwilę nie widzę, wobec płomiennej żądzy ust i włosów Twoich – wyobrazić dobie nie chcę[,] a może i nie mogę, jak to się stać będzie mogło, że Cię się ewentualnie będę musiał wyrzec, że może nie będę mógł przychodzić do Ciebie i być przy Tobie tak szczęśliwy i spokojny niemal, jakim dziś dzięki Tobie, Rózio[,] byłem. Wiesz, że sentymentów płaczliwych nie lubię. Wolę śmiech, co zabija, życie zatruwa. A przecież, gdybyśmy dzisiaj rozma [2s.] wieli[,] odczuwałem coś w rodzaju sentymentu. Lecz już po Twej lekcyi hebrajskiego zacząłem się śmiać. Pamiętaj, że to – ja. – Lecz zostawiwszy wszystkie złośliwe i ironiczne uwagi, które mi się co chwila nasuwają, muszę Ci jeszcze raz powtórzyć, co wieczorem powiedziałem, że chcę wierzyć, iż źle nie będzie. Może matka Twoja nie będzie zbytnio nastawała na te idiotyczne historye, może będziemy mogli »sprawę« (na ten temat znów mi się chce śmiać) inaczej załatwić… Przypuszczam, że nie najgorsze nastąpi, bo kocham[,] a więc przypuszczać chcę i muszę… – Inna rzecz, że te wszystkie histo [3s.] rye choć konieczne są tak bardzo głupie. I żal mi, że chwile, które moglibyśmy na czemś pięknem stracić, musimy takim sprawkom poświęcać; że [miało], by nasze życie wypełnić jedynie nauką i miłością, musimy się takiemi głupstwami zajmować. Zresztą… Może te starania przynoszą nam chwile, które będziemy mogli przecież zupełnie oddać pracy i miłości, może… Nie optymizm, Róźko ale chęć wiary, ale przymuszanie się do uwierzenia w to, bo inaczej nie ma prawie nic… Gdy wszyscy odemnie coś biorą, żądają pracy dla nich, spełnienia obo [4s.] wiązków i.t.d.[,] z zamian za to nic nie dając (a już tak wstrętną jest natura nasza, że przynajmniej pozór nagrody widzieć chcemy), jeno zimno odrażające i niezadowolenie, często pesymizm – to od Ciebie biorę, to Ty dajesz mi jaśń, ciepło całunkami Twymi, to Ty mi jedna znów na świecie siebie cała dajesz i nie zostawiasz mię samotnym, tylko na sobie polegającym, lecz jesteś ze mną… Oto dlaczego Cię tak często chcę całować i oto dlaczego chciałbym być przy Tobie zawsze tak szczęśliwy[,] a przynajmniej zadowolony, jako dziś byłem przy Tobie, najumiłowańsza moja Rozio, za Co Ci dziękuję z całego serca mego i ręce Twoje całuję stokrotnie. Po piątej będę u Ciebie… Tęskniący do Ciebie Munio”. | Transkrypcja listu i oprac. Monika Harchut