List Mojżesza Frostiga do Róży Messer, jego przyszłej żony, z 7.05.1905 r. – rękopis, napisany na dwóch kartach papieru w szeroką linię we wzory, po polsku. Jest to bifolium, na którego czterech stronach została zapisana jego treść. W prawym górnym rogu na pierwszej stronie widnieje data powstania listu: „7/5 05.”. List rozpoczyna się od słów: „Najdroższa moja Rozieczko! Za to, żeś mi dzisiaj tak prędko mą chwilową brzydotę przebaczyła (…)” (widoczne są ślady rozmazania atramentu). Jest to list miłosny.
Pełna treść listu:
„7/5 05.
Najdroższa moja Rozieczko!
Za to, żeś mi dzisiaj tak prędko mą chwilową brzydotę przebaczyła i ze to, że tak mi dobrą byłaś[,] dziękuję Ci serdecznie, tak jak strasznie zakochany w Tobie ogromnie student serdecznie dziękować może… Wszystko[,] com miał na obronę[,] mogę powiedzieć, powiedziałem Ci już… Moja nadzwyczajna drażliwość… I moja – jak w ostatnich dniach zauważyłem – zazdrość. Zwalczam ją, wstydzę się jej[,] ale ona jest faktem, który mi często chwile największego szczęścia, które bym mógł posiąść[,] niszczy. Sama wzmianka pochlebna (jakie to ogromnie niskie!) o Strauchu wprawia mię w humor nicości. [2s.] Bo się czuję winnym. Bo wiem, że każdy inny na mojem miejscu, toby Cię wiele uczył, toby dla Cię i dla innych był zawsze poważnym – podczas gdy ja siedzę przy Tobie wpatrzony w dal, całuję oczy i usta Twe, by nie czuć strasznego bólu piersi i by o nicości zapomnieć i cieszę się Tobą jak dzieciak, bo Ty jedna cała moja i Ty jedyna dajesz mi coś, gdy inni tylko biorą odemnie (jak Ci już raz pisałem)[.] A więc po raz tysięczny powtarzam mą prośbę. Nie gniewaj się[,] najukochańsza. Powiedz, że mimo chwilowych zwątpień i rozpaczy, to do Ciebie wciąż wracam, jako do tej, co mi jedne może być szczęściem… Tak Cię kocham, tak [3s.] bardzo kocham… A jeślim smutny[,] to mię uspokajaj. Rozio moja. To nachyl złote Twe włosy i twarz Twoją najdroższą nademną… A będę znów wesoły i wierzący… A jeśli dalej będę jeszcze smutny to się wpatrzaj w oczy moje jaśnią Twoich oczu, które nadewszystko umiłowałem. A będę znów wesoły i wierzący… A jeśli wciąż jeszcze będę smutny i zgorzkniały, to przedłuż koralowe usta Twoje do spragnionych miłości ust moich i ukój wieczną mą tęsknotę i daj mi spokój i wiarę w Miłość, w Ciebie, w Ludzkość, w nas wszystkich… [4s.] A będę Ci wdzięczny całe życie moje. I myślę, że mimo wszystko, co nas zdaje się z nieprzyjemności czeka, będę mógł być zawsze przy Tobie… A zawsze mi będziesz złotą moją jasną Panią dla której staram się być zawsze najpiękniejszy i która też jedyne na świecie może mi dać spokój i Miłość[,] i wiarę przez zapach włosów, i jaśń wzroku[,] i rozkosz pocałunków. Tęsknię, wciąż do Ciebie tęsknię. Usta, oczy, włosy i ręce całuję Twoje, całuję Cię całą, boś Ty cała jest najpiękniejsza dla mnie zakochanego tęskniącego Munia.
Jutro o 5tej będę u Ciebie”. | Transkrypcja listu i oprac. Monika Harchut