List Mojżesza Frostiga do Róży Frostig z domu Messer z 15.03.1911 r. – rękopis, napisany na dwóch kartach czystego papieru, po polsku. Jest to bifolium, którego cztery strony zostały zapisane. List powstał w Mentonie we Francji w czasie podróży.

Pełna treść listu:

„ABGEORDNETENHAUS [pieczątka sucha]

Mentona 15/3 1911

Najdroższa Rózieczko!

Nareszcie więc jestem na miejscu. Podróż była nieco męcząca[,] ale śliczna. Zaraz za Medyolanem pogoda była wiosenna[,] a jazda do Genuii mnóstwo dostarcza wspaniałych wrażeń. Koło Genui z jednej strony okryte śniegiem wysokie góry[,] a niżej, koło toru kolejowego, rosną już palmy i drzewa oliwne. Począwszy od Genui, przez całą włoską Riwierę aż do Mentony tor ciągnie się nad brzegiem morskim. Cudowne morze, ciepłe[,] omal letnie powietrze, rosnące wszędzie palmy, kaktusy, wspaniałe wille – to wszystko doskonałe czyni wrażenie, które długo zostanie niezatarte w pamięci. Kolej co chwila wpada w tunel (przebywa się w ciągu podróży około 50 tunelów!)[,] aby następnie znowu biedz wzdłuż pięknego wybrzeża morskiego. O tor z jednej strony rozbijają się fale morskie[,] a z drugiej sterczą wysokie góry. Od Genui aż do Mentony – same stacye klimatyczne, ślicznie położone wśród tej wspaniałej wiosny, która czyni z Riwiery najpiękniejszy wprost kawał ziemi na świecie. Sama Mentona przepiękna. Pełno palm, drzew oliwnych, pomarańczowych, cytrynowych i kwiatów. Miasto całe czyste[,] a »strand« nadmorski świetny. Zadowolony byłem, żem wreszcie tu przybył. Zważ, że z Wiednia wyjechałem wczoraj, we wtorek o godz. 7. Rano, że jechałem cały dzień, noc całą i że dopiero dziś o godz. 6 wiecz. byłem na miejscu. W Ventimiglii byłem trochę zirytowany. Jest to [2s.] stacya graniczna między Francją a Włochami. Włosi nie robią żadnych trudności przy rewizjyi cłowej, natomiast Francuzi sądzą, że ich zadaniem jest schować przy rewizyi nadjeżdżających ludzi. Mimo to udało mi się spokojnie »przeszwarcować« moje papierosy, na których mi wiele zależało. W Mentonie również nie było mi w pierwszej chwili jak najprzyjemniej. Zajechałem do trzech hotelów i w żadnym z nich nie znalazłem pokoju, tak wszędzie tu teraz przepełnione. Wpadłem tedy do stosunkowo niewielkiej pensyi »Pension des Fleurs«, Rue des Bains – no i na razie jestem nawet bardzo zadowolony z tego, żem nie znalazł miejsca na wielkich hotelach. Pensya moja położona kilkanaście kroków od morza i dworca, w ogrodzie palmowym; mam mały pokoik z oknem wychodzącem do pełnego kwiatów ogrodu; usługa bardzo grzeczna[,] a cena stosunkowo wcale nie wysoka (płacę na razie 12 franków dziennie wraz z pensyą, która sądząc z dzisiejszej kolacyi[,] będzie wcale dobrą)[.] Towarzystwa nie mam na razie żadnego. W pensyi mieszkają sami Francuzi i Rosyanie, ludzie[,] do których prawdopodobnie nie tak prędko się zbliżę. Jeśli zechcę[,] znajdę tu sobie zapewne dość znajomych. Na razie wolę jednak spędzić czas zupełnie samotny, gdyż chcę pobyt mój tutaj naprawdę wyzyskać tylko dla odpoczynku i uspokojenia moich nadwyrężonych nerwów. Będę tedy chodził na spacer i tracił czas na lenistwie – sądzę, że to dla mnie najlepiej. Dziś w nocy po kolacyi nie wychodzę na miasto[,] ale wolę przedewszystkiem podzielić się wraz z Tobą z mojemi wrażeniami. Musisz zapewne Ty sama [3s.] się dziwić, że Ci tyle i tak dokładnie piszę. Wszystko to stąd, że wprost się oswoić nie mogę z myślą, że Ty razem ze mną nie jesteś. Wiesz dobrze, że mam teraz odrazę przed przesadzaniem. Ale szczerze – wierzaj mi – bardzo szczerze żałuję, żeś nie jechała ze mną. Nie byłoby to znów tak bardzo wiele kosztowało a oboje razem wprost szczęśliwi czuć byśmy się mogli. Moje listy z Wiednia prawdopodobnie wszystkie otrzymałaś. Znajdziesz w nich dokładny opis tego wszystkiego, com w Wiedniu robił i jak się bawiłem. Dodać chciałbym tylko, że Stand ponad wszelkie oczekiwania przyjmował mnie gościnnie i po przyjacielsku. Prawie całymi dniami byliśmy razem i spędzaliśmy czas wspólnie do późnej nocy. Sam nie wiedziałem, że Stand mnie tak bardzo szanuje i lubi. Na pożegnanie całował się ze mną jak najlepszy przyjaciel[,] a cały czas zajmował się ze mną w bardzo sympatyczny sposób. Powoli późno się robi… Jestem zmęczony z podróży, i dlatego spać pójdę. Jutro wstaję rano i zaczynam moją kuracyę odpoczywania. A kładę się[,] kochana[,] z myślą o Tobie i łzy mi się omal do oczu cisną z żalu, że Ciebie tu przy mnie nie ma. Serdecznie Cię pozdrawiam i całuję.

Twój Munio.

Czwartek 11. przyszedł

Dziś przedpołudniem zwiedziłem miasto. Pięknie tu i rozkosznie. Pogoda pyszna. Ciepło jest tak, że trzeba chodzić bez zarzutki. Nad morzem wieje przyjemny wietrzyk[,] a i z gór, śniegiem pokrytych wieje orzeźwiający chłód. Miasto dość spokojne i wygodne. Wszystkie języki i stroje świata spotyka się w ogrodzie publicznym naprzeciw kasyna. Mnóstwo [4 s.] rosyjskich Żydów tu żyje. Znajomych – dzięki Bogu – żadnych nie spotkałem. Rano wysłałem Ci depeszę, abyś prędzej czego się odemnie z Mentony dowiedziała. A teraz chcę wreszcie wrzucić list. Całuję Cię dużo, dużo…

Twój Munio

A do Mentony pisz odtąd wszystko. Adres M. Frostig, Pension des Fleurs, Menton Frankreich.

Dotychczas żadnego listu ani od Ciebie ani od innych nie odebrałem. Za kilka dni będę w Ni[…], to sobie pocztę odbiorę”. | Transkrypcja listu i oprac. Monika Harchut

czytaj więcej
Informacje o obiekcie
Autorstwo
Frostig, Mojżesz (1885-1928)
Rodzaj obiektu
korespondencja
Czas powstania/datowania
1911-03-15
Miejsce powstania
Mentona (Francja)
Technika
pismo odręczne
sucha pieczęć
Materiał/tworzywo
papier
Wymiary
wysokość: 22.4 cm, szerokość: 14.4 cm,
Języki
polski
niemiecki
Słowa kluczowe
Prawa autorskie
obiekt nie jest objęty ochroną prawa autorskiego
Właściciel
Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
Numer identyfikacyjny
MPOLIN-A98.2.12