List do Tadeusza Perla

Kolejny powojenny list od Pauliny Kern, przed wojną: Pesy Frydlender (wiele jej listów, głównie przedwojennych, znajduje się w zespole, na temat postaci zob. notę MPOLIN-A50.1.4).

Pełna treść (pisownia i interpunkcja częściowo zmodernizowane, część rekonstruowanych z kontekstu uzupełnień zapewne brakujących liter, znaków – dodana w nawiasie kwadratowym):


Szczecin, dn. 28 maja 1949 r.

Kochany Tadku!

Jak bardzo się ciszę, że przyjeżdżasz! Nareszcie zobaczymy się po upływie 9 lat życia. A przyznam się, że będąc w ZSRR nie śniło mi się nawet w najpiękniejszych snach, że przy[j]dzie dzień, kiedy znów spotkam starych i dobrych przyjaciół. Szczęśliwie się składa, bo zaczynając od 1 lipca 1949 r. zaczynam urlop. Zamierzałam wyjechać do Kudowy, Dolny Śląsk, ale oczywiście, aby się z Tobą zobaczyć, zmienię marszrutę.

Jakie mam specjalne zamówienia z Paryża. Naprawdę, Tad, nie mogę Ci na to odpowiedzieć. Podobno Paryż słynie z dobrych pończoch i perfum. Jeśli za zwrotem kosztów można zamówić dla mnie pióro, będę b[ardzo] wdzięczna. Ale to naprawdę nieważne. Najprzyjemniejszą niespodzianką będzie Twoja własna osoba.

W Warszawie będę 7 i 8 czerwca na zjeździe Prawników Demokratów. Przyznaję się, że Warszawa zakurzona, brudna, z przepełnionymi tramwajami jest naprawdę niesłychanie mę[c]ząca, i ostatnio urządzam się tak, że następnym pociągiem wracam do domu. Ostatnio marzę o zobaczeniu Puław i Kazimierza, może uda się zrealizować to w ciągu ostatniego roku.

Ale piszę o głupstwach po to tylko, abyś nie zapomniał o małym prokuratorze. Zresztą przyznam Ci się, iż chwilami ogarnia mnie tak straszliwe znużenie i tak straszliwa pustka, że ręce odpadają i wtedy najchętnie[j] człowiek byłby na tapczanie i nic nie robił. Przyznaję się ze skruchą, iż praca prokuratorska i polityczna przechodzi moje normalne siły kobiece. Czasami chciałoby się być tylko panią swego domu i nic więcej. A tu całymi dniami, jak na złość, rozprawy, interesanci, doprowadzeni, łzy aresztowanych i ich rodzin, zebrania, referaty, wizyty. Cały dzień na oczach wszystkich. A „ja” nie istnieję dla siebie.

I dzisiaj jeden z takich moich dni. Wróciłam z rozprawy o godz.16.30, nie zdążyłam zjeść obiadu, już czekał samochód, musiałam pojechać na Odrę, potem konferencja jakaś, a teraz godz. 21, oczekuję wizyty kolegi męża. A akta stosami na biurku i bardzo chce mi się spać.

Ale obiecuje sobie wszystkie stracone chwile odbić sobie podczas urlopu. Nareszcie żegnam, pozdrowienia dla Twojej Pani i córeczki

Pestka

Tad – mój adres prywatny

Jagiellońska 73 m.6

tel. pryw[atny] 079

tel. prokuratur[y?] 465



transkr. Ewa Małkowska-Bieniek, oprac. Przemysław Kaniecki

czytaj więcej
Informacje o obiekcie
Autorstwo
Kern, Paulina (1909-1980)
Rodzaj obiektu
korespondencja
Czas powstania/datowania
1947-05-28
Miejsce powstania
Szczecin (województwo zachodniopomorskie)
Technika
pismo odręczne
Materiał/tworzywo
papier
Wymiary
wysokość: 28 cm, szerokość: 21.5 cm,
Języki
polski
Słowa kluczowe
Prawa autorskie
obiekt nie jest objęty ochroną prawa autorskiego
Właściciel
Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
Numer identyfikacyjny
MPOLIN-A50.1.124
Lokalizacja
obiekt nie znajduje się na ekspozycji w muzeum