List do Emanuela Justmana

Jedna karta zapisana dwustronnie, górna i dolna część karty ucięta najpewniej przez cenzurę, z charakterystycznymi pozostawionymi tzw. zębami z niewyciętymi, pozostawionymi częściami zdań w wersach; na stronie drugiej przy krawędzi ucięcia widoczne ślady po zakreślaniu wyciętego ostatecznie fragmentu. Brak daty. List Reginy i Blumy Justman; Regina pisze: ,,Niestety ja tu nie mam aparatu [fotograficznego] – a szkoda. Obrazki z W-wy – tej naszej starej, kochanej, pięknej W-wy zdumiałyby was swoim swoim egzotyzmem i ohydą. Jakże wam zazdroszczę, że tego nie widzicie i nie czujecie tego piekącego bólu!".
Można sądzić z tych przejmujących zdań, że list pisany jest już w okresie funkcjonowania getta.
Paulina Włodawer, która uciekła z Warszawy z mężem jeszcze jesienią 1939 roku, zapisała w swoim pamiętniku (MPOLIN-A4.1.1, zapis z 10.09.1980) obraz z wojennego września w mieście, który robi szczególne wrażenie w kontekście dziejącej się wówczas, a mającej trwać jeszcze wiele lat hekatomby: „tego dnia, kiedy myśmy [Włodawerowie] przyszli [do domu Justmanów], nie było chyba nikogo więcej poza rodziną. Czy się cieszono, żeśmy przyszli, nie wiem – nikt w tym czasie nie wiedział, co jest dobre, co jest złe. Ale było jakoś cieplej być razem. Tego samego wieczoru był żydowski Nowy Rok, czyli Rosz Haszana, i zasiedliśmy wszyscy do świątecznej kolacji […]. Nie bardzo już wiem, co tam było do jedzenia, ale był biały obrus na stole i ładne nakrycia i świece. I kiedy Mama, zapalając te świece, płakała (bardzo płakała!), tośmy sobie z niej nie pokpiwali z lekka, jak to się nam czasem zdarzało. Głowy mieliśmy spuszczone, aby nie widać było, że ten i ów też miał łzy w oczach. A kanonada trwała. Ale nazajutrz, gdy się rozjaśniło, nadciągnęły samoloty i bombardowanie było chyba najsilniejsze z dotychczasowych. W tym samym domu, prawie naprzeciwko naszych okien, była taka mała bożnica i w to wielkie święto odbywały się tam, oczywiście, modły. Ludzi było tam chyba mnóstwo i przez otwarte okna płynął wstrząsający, błagalny krzyk, szloch, wołanie, które powinno było chyba niebo poruszyć. Ale na każde to gromadne błaganie odpowiadał świst lecącej bomby i huk czegoś, co się właśnie waliło. I tak to trwało – błagalny, rozpaczliwy krzyk i huki bomb w odpowiedzi. I tak to pozostało w mojej pamięci, i tej modlitwy, w tej małej bożnicy, dotychczas nie zapomniałam, więc już chyba do końca nie zapomnę”.
PK

czytaj więcej
Informacje o obiekcie
Autorstwo
Justman, Regina (1913-1942?)
Justman, Bluma (1920-1942?)
Rodzaj obiektu
korespondencja
Czas powstania/datowania
1940-1942
Miejsce powstania
Warszawa (województwo mazowieckie)
Technika
pismo odręczne
wycinanie
Materiał/tworzywo
papier
Wymiary
wysokość: 23.6 cm, szerokość: 22.1 cm,
Języki
polski
Słowa kluczowe
Prawa autorskie
obiekt nie jest objęty ochroną prawa autorskiego
Właściciel
Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
Numer identyfikacyjny
MPOLIN-A4.1.25
Lokalizacja
obiekt znajduje się na ekspozycji w muzeum