List Wisi Kwaśnińskiej do Marii Łotysz (Maryli Łotyszówny) z 29.10.1942 r. – rękopis, napisany niebieskim atramentem na dwóch kartach (bifolium) gładkiego papieru (cztery zapisane strony), po polsku. Zawiera nieliczne skreślenia. List powstał w Równem. Autorka opisała w nim swoją przyjaźń z Barbarą Klimkowską, która zginęła w Zagładzie ze swoją siostrą Jolantą i matką. Klimkowska przyjaźniła się z Łotyszówną i często do niej pisała.
Pełna treść listu:
"Równe, dn. 29. X 42
Kochana Marylo,
Przed paroma dniami wysłałam do Ciebie kartę pocztową[,] z której niewiele się dowiesz o Basi. Ponieważ mam teraz wolną chwilę[,] więc korzystam z tego i piszę do Ciebie. Czy nie wydaje Ci się to dziwne, że korespondujesz z koleżanką, której wcale nie znasz[,] i nie wiesz[,] jak wygląda. Mnie to sprawia dziwną przyjemność[,] a Tobie? Znam Cię trochę z opowiadań Baśki. Wiem, że jesteś wysoka blondynka, a więcej nic. [O ile] będziesz taka dobra i o ile Ci to nie sprawi kłopotu[,] to przyślij mi swoją fotografię. Nie zrażaj się do mnie za to[,] że prosto z mostu zwracam się do Ciebie z taką propozycją, ale naprawdę bardzo Cię lubię, chociaż… [2s.] nie znam. Baśka była w Tobie naprawdę zakochana i ja się też tym zaraziłam. Twoje listy[,] a właściwie 1 list sprawił mi wielką przyjemność. Chciałabym pisać tak ładnie jak Ty, ale trudno[,] każden ma inny talent. No ale koniec z temi głupstwami. Mam Ci przecież napisać o Basi. Oh! [To] była naprawdę dobra[,] słodka dziewczyna. [Na pewno] ciekawa jesteś[,] jakżeśmy się poznały i [w ogóle,] jak żeśmy się zaprzyjaźniły. Otóż było to tak. Pewnego razu miała się odbyć deklamacja chóralna. Brakowało jednej dziewczynki, więc wzięto mnie. Ja o deklamacji nie mam pojęcia[,] to za trudne dla mnie. Jestem do tego tępa tak samo jak i do matematyki. Jednak Saul (nasz profesor) twierdził[,] że ja się do tego nadaję. Podczas próby zauważyłam nową dziewczynkę[,] która od pierwszego wejrzenia b. mi się podobała. To właśnie była Baśka. [3s.] I wiesz[,] sama nie wiem[,] która z nas zaczęła rozmowę. Zdaje mi się jednak[,] że Ona. Spytała się mnie[,] czy dlatego nazywają mnie Złota[,] że mam jasne włosy. I tak się zaczęło. Potem Baśka przyszła do naszej klasy (po wakacjach) i usiadła za mną i za Irką. Byłyśmy sobie takiemi trzema przyjaciółkami. Baśka jednak[,] zdaje mi się[,] żyła lepiej z Irką, bo jej więcej opowiadała o sobie i swoich przeżyciach. Mnie nazywała „Śliczne kochane dziecko”. Czy to nie śmieszne[,] ona w tym samym wieku co i ja, a mnie nazywała swoją dzieciną. Żyłyśmy w zgodzie. Podczas wakacji Irka i Baśka bywały u mnie w Szpanowie. Chodziłyśmy razem na wieś handlować tytoniem. Wtedy naprawdę było wesoło. Irka i Baśka to dwie opanowane dziewczyny[,] a ja roztrzepana koza. Ale to wszystko już przeszło. Irka tylko została taka sama[,] jak kiedyś, to jest poważna i pilna[,] jednym słowem wzorowa pod wszystkiemi względami. [4s.] Ja spoważniałam i ustatkowałam się[,] a Baśka zginęła. Z początku nie mogłam w to uwierzyć[,] ale potem… Ile razy sobie ją przypominam[,] tyle razy wpadam w dziwny nastrój. Żalu po Basi i nienawiści do zabójców. Dlaczego ona nie żyje. Przecież i jej należało się to[,] co i nam. Taka młoda[,] ładna. Wybacz kochanie[,] ale nie mogę pisać. Chyba mnie rozumiesz. [Na razie] kończę i proszę Cię[,] napisz do mnie parę słów o sobie, jak wyglądasz[,] co robisz. Ma się rozumieć[, o ile] zechcesz. Chciałabym Cię osobiście poznać, a może to się i stanie. Kto wie.
Pa[,] całuję Cię serdecznie moc razy
Wiśka
P.S. Wybacz formę tego listu[,] ale piszę go w czasie pracy i boję się[,] żeby szef nie zauważył."
oprac. Monika Harchut