Nowe życie. Żydzi w Polsce 1944/45-1950

Życie po Zagładzie ocalali rozpoczynali od konfrontacji z rozmiarem strat. Niemcy i ich pomocnicy zamordowali miliony Żydów, zgładzili niemal w całości setki tysięcy żydowskich rodzin, unicestwili tysiące społeczności wraz z działającymi w ich ramach instytucjami społecznymi. 

Spośród ponad 3,3 mln żydowskich Polaków i Polek mieszkających w 1939 r. na terytorium II Rzeczypospolitej w czasie wojny zginęło nie mniej niż 80%, przeżyło – w sumie – nie więcej niż 425 tys. osób (zob. A. Stankowski, P. Weiser, „Demograficzne skutki Holokaustu”, s. 15 i 38). Przyjmuje się, że najwięcej Żydów po II wojnie światowej – około 210 tys. – przebywało w Polsce w jej obecnych granicach tuż przed pogromem kieleckim w lipcu 1946 r. W reakcji na niego kraj opuściło ponad 100 tys. ludzi.

Wyzwolenia spod niemieckiej okupacji na ziemiach Polski doczekało (w obozach, oddziałach partyzanckich, ukrywając się „po aryjskiej stronie” – w lasach, kryjówkach i „na powierzchni”) około 50 tys. żydowskich Polaków, czyli nieco ponad 10% wszystkich ocalałych, przy czym najliczniejsi pośród nich byli więźniowie i więźniarki obozów koncentracyjnych i obozów pracy, mniejsza część przetrwała na ziemiach Polski w ukryciu. Przeważająca część wszystkich ocalałych natomiast – aż 2/3, jak się szacuje – wojnę przeżyła w głębi ZSRR. Przybywali do kraju w ramach realizacji kolejnych umów repatriacyjnych zawartych między Polską a Związkiem Radzieckim. W latach 1944-1946 do kraju urodzenia mogły powrócić osoby narodowości polskiej i żydowskiej, o ile miały obywatelstwo polskie przed 17 września 1939 r., czyli w momencie zajęcia wschodnich terenów II RP przez ZSRR (w kolekcji Muzeum POLIN wątek tych repatriacji reprezentują m.in. zaświadczenia Włodawerów czy list Emilii Ratz do Haliny Altman z 22 listopada 1945). Od września 1944 r. w ciągu kolejnych 24 miesięcy granicę polsko-radziecką przekroczyło w zorganizowanych transportach co najmniej 158 tys. żydowskich Polaków (część z nich od razu ruszyła w dalszą drogę; zob. L. Dobroszycki, „Survivors of the Holocaust in Poland”, s. 19–22).

Ci, którym się udało doczekać klęski państwa Hitlera, w większości byli w katastrofalnym stanie fizycznym i psychicznym. Po latach walki o przetrwanie z reguły znajdowali się także w dramatycznej sytuacji materialnej. Nieliczni tylko ocalali posiadali więcej niż to, co mieli na sobie, i rzadziej – przy sobie. Wszystko było bezcenne: ograniczony zwykle do kilku przedmiotów dobytek (wymowna jest wielkość drewnianej walizki Marka Oberländera), najbardziej niezbędne ubrania (jak ciepła sukienka Gruni Klitenik, którą ze skrawków materiałów wojskowych uszyła sobie w trakcie pobytu za Wołgą), fotografie, wreszcie wszelkiego rodzaju dokumenty – o charakterze prywatnym, np. korespondencja (zob. listy od siostry do braci Märców), i urzędowym, m.in. legitymacje, akty stanu cywilnego, zaświadczenia dotyczące wykształcenia, potwierdzenia kwalifikacji zawodowych, przeszłego zatrudnienia (jak np. dokumenty Emilii Leibel). 

Rzeczy te stanowiły łącznik ze światem pogrzebanym w czasie Zagłady albo pamiątkę z miejsca ocalenia, ale też narzędzie budowania nowego życia. Przywieziony z Kujbyszewa garnek Kacmanów pokazuje to w bodaj najbardziej sugestywny sposób.

Centralny Komitet Żydów w Polsce* w memorandum wystosowanym do komisji, która m.in. badała sytuację Żydów w Europie i Palestynie, alarmował: „[ocalali] to na ogół ludzie samotni, bez dachu nad głową, bez rodzin i przyjaciół, bez żadnego oparcia moralnego i materialnego” („Memorandum do Komisji Anglo-Amerykańskiej dla spraw Palestyny”, „Przełom” 1946 nr 1, s. 11). Rozpoznanie świata po katastrofie ocalali zaczynali od sprawdzenia losów swych bliskich. Żydzi wymieniali się między sobą informacjami (zob. list do Tadeusza Perla od Feliksa/Pawła Perla z Warszawy; list Emilii Ratz ze Świerdłowska do Haliny Altman z 18 sierpnia 1945 r.), nawiązywali kontakty z organizacjami żydowskimi, w szczególności agendami CKŻP (w ramach Wydziału Ewidencji i Statystyki funkcjonował dział poszukiwań). Zamieszczali wreszcie ogłoszenia w prasie żydowskiej. Niemal wszystkie tytuły prasowe prowadziły osobne kolumny, które miały służyć łączeniu krewnych i znajomych.

Część z Żydów, kiedy tylko po zakończeniu niemieckiej okupacji stało się to dla nich możliwe, wyruszało w rodzinne strony. Zazwyczaj nikt na nich tam nie czekał, ich domy i warsztaty miały już nowych lokatorów i pracowników, nieżydowscy sąsiedzi – w obawie, że powracający będą chcieli odzyskać utraconą własność – witali ich z niechęcią, niekiedy wrogością.

____________________________

Poczucie zagrożenia, lęk o bezpieczeństwo fizyczne, codzienna konfrontacja z przejawami antysemityzmu ze strony społeczeństwa większościowego – w miejscu pracy, w różnego typu państwowych placówkach: szkołach, szpitalach, przy okazji kontaktów z przedstawicielami aparatu administracji państwowej czy władz lokalnych, z funkcjonariuszami Milicji Obywatelskiej – w ogromnym stopniu współkształtowały powojenne postawy polskich Żydów. Według różnych szacunków w latach 1944–1947 na ziemiach polskich z rąk nieżydowskich współobywateli życie straciło od 500 do 2000 ocalałych i ich potomków.

Dyskusje badaczy tego okresu ogniskują się wokół kwestii motywów zbrodni: jak dalece lub w jakim sensie miały one charakter rasistowski, w jakiej zaś mierze należy je tłumaczyć pobudkami innego rodzaju (sympatiami politycznymi, afiliacją ideologiczną i organizacyjną morderców, ich wojenną demoralizacją, bandytyzmem itp.). Historyk David Engel podkreślał jednak, że wśród ofiar powojennych mordów na Żydach wysoki jest odsetek kobiet i dzieci – znacząco wyższy niż wśród zabitych na fali powojennego bandytyzmu nieżydowskich Polaków i Polek (D. Engel, „Patterns of Anti Jewish Violence in Poland, 1944–1946”, s. 94-95). W sprawozdaniu z działalności Centralnej Komisji Specjalnej, powołanej przez CKŻP po pogromie kieleckim jeszcze w lipcu 1946 dla ochrony i obrony instytucji żydowskich, czytamy o przeszło 2 tysiącach interwencji podjętych w ciągu roku.

Większość ocalałych, którzy po wojnie przynajmniej przez jakiś czas pozostali w Polsce, nie zdecydowała się osiedlić w miejscu swego zamieszkania sprzed września 1939. Jedni kierowali się troską o bezpieczeństwo, inni nie umieli żyć tam, gdzie zginęli ich najbliżsi (zwykle także cała społeczność), jeszcze inni nie byli w stanie pogodzić się z nieprzychylnością otoczenia. Przemieszczenia ogromnych rzesz ludności, również żydowskiej, wynikały też z przesunięcia granic Polski. Ponad 80 tysięcy ocalałych z Zagłady, którzy w pierwszej połowie 1945 r. zarejestrowali się w komitetach żydowskich, osiadło początkowo w 235 miejscowościach. Z biegiem czasu liczba skupisk żydowskich zmniejszała się – ocalali kierowali się ku większym ośrodkom, wybierając na miejsce osiedlenia te z nich, które już nie tylko były najliczniej zamieszkane przez żydowskich Polaków (m.in. Łódź, Warszawa, Kraków, Szczecin, Katowice, Wrocław), lecz także gwarantowały zatrudnienie oraz większe bezpieczeństwo. Na początku stycznia 1946 r. Żydzi przebywający w Polsce lokowali się już tylko w 169 miejscowościach (A. Rykała, „Przemiany sytuacji społeczno-politycznej mniejszości żydowskiej w Polsce po drugiej wojnie światowej”, s 24). Według danych z końca 1946 r. najwięcej ocalałych (i ich potomków) zamieszkiwało na Dolnym Śląsku – m.in. we Wrocławiu, Bielawie, Świdnicy i Dzierżoniowie.

To właśnie na Dolnym Śląsku – z inicjatywy Żydów wyzwolonych z obozów koncentracyjnych rozmieszczonych na tych terenach –  utworzono swoiste osiedle żydowskie, do którego mieli trafiać Żydzi repatriowani z ZSRR (zob. list Emilii Ratz do Heleny Altman z 31 lipca 1945). Region ten praktycznie nie został zniszczony w czasie wojny, a uciekający przed zwycięzcami niemieccy mieszkańcy tych ziem zostawili domy i mieszkania (lub wiadomo było, że w niedługim czasie będą musieli to zrobić). Porzucili również gospodarstwa rolne, fabryki, kopalnie i zakłady produkcyjne, które nowoprzybyłym stwarzały możliwość zatrudnienia w zgodzie z programowo założoną przez większość partii żydowskich tamtego czasu ideą „produktywizacji”. Postulowano bowiem „przewarstwowienie” – jego celem miało być upodobnienie struktury społeczno-zawodowej ludności żydowskiej do innych społeczeństw, w szczególności powiększenie liczby pracowników fizycznych i manualnych, osób zatrudnionych w przemyśle, rzemiośle i rolnictwie. Przygotowaniu do podjęcia pracy zawodowej służyły rozmaite kursy, których organizacją zajmowało się przede wszystkim Towarzystwo Popierania Pracy Zawodowej i Rolniczej wśród Żydów (ORT; powstał pod koniec XIX w., po wojnie wznowił działalność w 1946 r.).

W 1947 r. dr Joseph Szwartz, dyrektor generalny American Jewish Joint Distribution Committe** zabrał głos na posiedzeniu Prezydium CKŻP. Przedstawił swoje wrażenia z czwartej już od czasu zakończenia wojny wizyty w Polsce. Mówił: „W żadnym z krajów europejskich nie widziałem takiego postępu w pracy po 2 latach powojennych, jak w Polsce – praca gospodarcza, opieka społeczna, opieka nad Dzieckiem, praca kulturalna... Nie widziałem nigdzie tego tempa pracy, co w Polsce. Skupisko żydowskie, nieliczne, a mimo to taki postęp i taki rozwój – to wszystko dzięki energii i odwadze oraz fantazji żydostwa polskiego. Jedyny kraj, który pod tym względem przypomina Palestynę, to Polska”. W odpowiedzi ówczesny przewodniczący CKŻP, Adolf Berman, powiedział między innymi: „żydostwo polskie i wszystkie ugrupowania polityczne, nie bacząc na straszliwą klęskę i zagładę, jest zdecydowane dalej budować życie. Żydostwo polskie chce i będzie żyć. Jesteśmy małym skupiskiem, lecz obdarzonym dynamiką, żywotnością, która w nas pozostała” (Protokół posiedzenia plenarnego CKŻP z udziałem Joint’u w dniu 1 czerwca 1947 r., Archiwum ŻIH 303/I/21, k. 67). W drugiej połowie lat 40. wielu ocalałych podzielało pogląd Bermana. 

Ewa Koźmińska-Frejlak 

* Centralny Komitet Żydów w Polsce (CKŻP) działał w latach 1944-1950, był największą po wojnie instytucją żydowską w kraju, skupiał przedstawicieli większości zalegalizowanych żydowskich partii politycznych i organizacji społecznych, która reprezentowała Żydów polskich wobec władz państwa i różnego rodzaju struktur żydowskich za granicą. 

** American Jewish Joint Distribution Committe (Joint) – amerykańska organizacja filantropijna utworzona w czasie I wojny światowej w Stanach Zjednoczonych dla niesienia pomocy Żydom w Europie, po wojnie odegrała kluczową rolę w odbudowie życia żydowskiego w Polsce przydzielając fundusze wszystkim instytucjom żydowskim proporcjonalnie do ich wielkości.

 

Literatura (wybór)
Józef Adelson, „W Polsce zwanej Ludową”, w: „Najnowsze dzieje Żydów w Polsce w zarysie (do 1950)”, red. Jerzy Tomaszewski, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1993.
Natalia Aleksiun, „Dokąd dalej? Ruch syjonistyczny w Polsce (1944–1950)”, Trio, Warszawa 2002.
Halina Birenbaum, „Powrót do ziemi praojców”, Czytelnik, Warszawa 1991.
Mordechaj Canin, „Przez ruiny i zgliszcza. Podróż po stu zgładzonych gminach żydowskich w Polsce”, przeł. i oprac. Monika Adamczyk-Garbowska, Nisza, Warszawa 2018
Lucjan Dobroszycki, „Survivors of the Holocaust in Poland: A Portrait Based on Jewish Community Records, 1944–1947”, M.E. Sharpe, Armonk–New York–London 1994.
David Engel, „ Patterns of Anti Jewish Violence in Poland, 1944–1946”, „Yad Vashem Studies” 1998, t. 26, s. 43–85.
Jan Tomasz Gross, „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”, Znak, Kraków 2008.
Henryk Grynberg, „Zwycięstwo”, W Drodze, Poznań 1990.
Irena Hurwic-Nowakowska, „Żydzi Polscy (1947–1950). Analiza więzi społecznej ludności żydowskiej”, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1996.
Ewa Koźmińska-Frejlak, „Po Zagładzie. Praktyki asymilacyjne ocalałych jako strategie zadomowiania się w Polsce (1944/45-1950)”, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2022.  
Noach Lasman, „Wspomnienia z Polski”, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 1997.
Jacob Pat, „Ashes and Fire”, przeł. Leo Steinberg, International Universities Press, New Jork 1947.
Andrzej Rykała, „Przemiany sytuacji społeczno-politycznej mniejszości żydowskiej w Polsce po drugiej wojnie światowej”, Łódź 2007.
Shmuel Leib Shneiderman, „Between Fear and Hope”, Arco Publishing Company, New York 1947.
Albert Stankowski, Piotr Weiser, „Demograficzne skutki Holokaustu”, w: „Następstwa zagłady Żydów. Polska 1944–2010”, red. Feliks Tych, Monika Adamczyk-Garbowska, Wydawnictwo UMCS i ŻIH, Lublin 2011.
Bożena Szaynok, „Ludność żydowska na Dolnym Śląsku 1945–1950”, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2000. 
Joanna Tokarska-Bakir, „Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego”, t. 1–2, Czarna Owca, Warszawa 2018.
Marcin Zaremba, „Wielka trwoga. Polska 1944–1947. Ludowa reakcja na kryzys”, Znak i Wydawnictwo ISP PAN, Kraków 2012.