Świeczniki szabasowe

Szabas jest jednym z najważniejszych świąt w judaizmie, trwa od piątkowego do sobotniego zachodu słońca. Dzień szabatu Bóg przeznaczył na odpoczynek po stworzeniu świata w trakcie poprzednich sześciu dni. Podczas szabasu Żydzi powinni powstrzymać się od wszelkiej pracy. Świętowaniu szabasu towarzyszy uroczysta atmosfera. Gdy zapada zmrok, kobieta zapala co najmniej dwie świece szabasowe i osadza je w świecznikach (była więc potrzebna co najmniej para świeczników na jedną świecę), by oświetlić dzień na szabas.

W nawiązaniu do tej tradycji w ikonografii religijnej świece szabasowe dedykowane są najczęściej kobietom. Motyw świecznika na nagrobku męskim związany jest ze studiowaniem ksiąg – światło świec oświeca święte księgi studiowane do późna w nocy. Złamana lub zgaszona świeca oznacza śmierć, przerwane życie.

Świece szabasowe mogą być różne, jedynym wymogiem jest ich właściwa wielkość – by paliły się przez cały wieczór szabatu. Muszą zgasnąć same, bo zakazane jest ich gaszenie.

Więcej o szabacie można przeczytać na stronie Wirtualnego Sztetla: https://sztetl.org.pl/pl/slownik/szabat-szabas-szabes.

Ze świętem szabasu wiąże się wiele rodzinnych anegdot. Zwyczaj palenia świec szabasowych i zasiadania do uroczystej kolacji był obchodzony również w wielu świeckich domach. Jak pisał Szalom Asz w „Warszawie” (Warszawa 1931, s. 91):

„– Jakoś dziś u Pani bardzo odświętnie.

– Tak, czy Pan nie wie? Przecież to piątek wieczór. Wprawdzie można by wszystko inne powiedzieć o nas, prócz tego, że jesteśmy pobożni, jednak w piątek co wieczór zapalamy świece”.

O tym, jaką wartość emocjonalną miały świeczniki szabasowe, mówi świadectwo Mindli Wróblewskiej zawarte w książce Haliny Hili Marcinkowskiej „Wieczni tułacze. Powojenna emigracja polskich Żydów” (Warszawa 2019, s. 135):

„Miałam dwa srebrne szabasowe świeczniki, przechowywała je moja szkolna koleżanka Janka. Jak wróciłam z Rosji w 1946 r., poszłam prosto do niej. Miała łzy w oczach, wyszła do drugiego pokoju i przyniosła mi te świeczniki. […] Te świeczniki należały jeszcze do mojej babci Bajli, w każdy piątek je zapalała, potem zapalała je moja mama, a następnie ja. To było coś z dawnego życia, pamięć o mojej zamordowanej rodzinie […]”.

Natalia Różańska

czytaj więcej