List Barbary Klimkowskiej do Marii Łotysz (Maryli Łotyszówny) z 13.07.1940 r. – rękopis, napisany czarnym atramentem na dwóch kartach czystego papieru (bifolium, zapisane cztery strony), po polsku. Zawiera nieliczne skreślenia. List powstał w Równem. Na czwartej stronie znajduje się dopisek odręczny w kolorze czerwonym.
Pełna treść listu:
"Równe, dn. 13.7.40.
Moja najsłodsza Marylko!
I znów piszę do Ciebie, mimo że nie dostałam jeszcze odpowiedzi na moją ostatnią kartę. Ale muszę pisać do Ciebie, bo tęsknię ogromnie. Co u Ciebie? Ciocia Zosia (wiesz która, moja Zozo) mieszka w Warszawie, przy ul. Elektoralnej 5. Jadzia (ta[,] która była w Warszawie) jest we Lwowie. Teraz są jeszcze wakacje, co prawda już tylko 6 tygodni. Tymczasem pomagam Mamie w gospodarstwie, czytam, chodzę na dalekie spacery, na boisko sportowe (biegam na 60, 100 i 500 m i skaczę [w dal], robię to dość dobrze, dzięki moim długim nogom), szyję, pływam, jeżdżę na rowerze, czasem odwiedzam szkołę, bardzo często urządzam jednodniowe wycieczki. Mam tu towarzystwo paru chłopców, mieszkających vis a vis mnie, ale… nie przyjaźnię się z nikim. Mam Ci masę rzeczy do opowiedzenia, jednak [na razie] wolę z tym zaczekać. Piszę do Ciebie i łudzę się, że Ci to opowiadam. [2s.] O tym liście od Ciebie nikt nie wie. Zrobiłam się teraz bardzo samodzielna, spoważniałam, no tak, skoro za 2 lata koniec „budy”… ale to głupstwo. Mary, domyślam się jak u Ciebie. Dziś przypomniałam sobie ostatnie nasze wakacje. O Marylko! Kocham i doceniam Cię teraz jeszcze bardziej. Jak idzie Wam, tzn. Tobie i Tereni[,] zajęcia? Co z Rodzicami? Czy malcy zdrowi? Pozdrów i ucałuj Ich wszystkich [ode mnie]. Za Nimi też tęsknię. Joli nie ma teraz w domu, ale [na pewno] zasyła najserdeczniejsze życzenia i pozdrowienia. Maryleczko kochana, napisz koniecznie! Tylko te finanse! Czy pamiętasz[,] co obiecałyśmy sobie, jak dorośniemy? Żebym mogła to teraz zrealizować. Piszę okropnie bezładnie, ale chyba rozumiesz. Powiedz Tereni, że Jola ją często wspomina, że uczy się prywatnie rysunków i zrobiła duże postępy, że lalka Bibi jest z nami. Jolka (na którą [3s.] mówi się teraz Asia) kocha Terenię, Ciebie i malców nadal. Powiedz, Mary, Twojej kochanej Mamusi, żeby się nie przepracowywała i uważała na siebie, a Tatusiowi[,] żeby się tyle nie martwił. Niech lepiej zaśpiewa sobie czasem tak, jak wtedy na imieninach. A propos imienin, to niedługo Twoje. Życzę Ci więc wszystkiego najlepszego na imieniny i urodziny. Życzę spełnienia dobrych marzeń. Ale kończę, deszcz leje okropny już od dwóch dni[,] a chcę wysłać jeszcze dziś ten list.
Mocno, mocno całuję Ci zawsze Twoja
Baśka
P.S. U nas wszyscy zdrowi i pozdrawiają Was. Basia"
oprac. Monika Harchut