Wokół POLIN. Plac życia i pamięci
Beata Chomątowska, Katarzyna Uchowicz
Znajdujące się w kolekcji archiwalia, pamiątki osobiste, prace artystyczne związane z różnymi projektami wystawienniczymi, wydawniczymi – to zbiór artefaktów, które ukazują Muranów jako przestrzeń społecznej pamięci.
Polifonia zbioru
Omawiana przez nas kolekcja zawiera artefakty zróżnicowane pod względem materii, techniki i artystycznego konspektu. Wszystkie związane są z Muranowem i pozwalają spojrzeć na to miejsce z wielu perspektyw. Oddają tym samym polifoniczność Muranowa oraz dowodzą, że narracja o miejscu jest wciąż otwarta. Obiekty łączy jeden punkt topograficzny na muranowskiej mapie – plac, przy którym mieści się Muzeum Żydów Polskich POLIN. Przestrzeń ograniczona ulicami Zamenhofa, Karmelicką, Lewartowskiego i Anielewicza stanowi rodzaj soczewki, w której ogniskują się różne historie i sposoby upamiętnień, ślady dawnego i obecnego życia, a także nieznane szerzej aspekty historii miejsca i pomysłów na jego ukształtowanie.
Ze względu na wielowątkową historię i wielowarstwową strukturę Muranów określa się często jako palimpsest. Przed rokiem 1939 teren był fragmentem tzw. Dzielnicy Północnej. Tą umowną nazwą określano przed II wojną światową centrum żydowskiej Warszawy. Jesienią 1940 utworzono tu getto. Teren o stopniowo zacieśniających się granicach podzielono wkrótce na tzw. duże getto (część północna) i małe getto (część południowa). Likwidację, rozpoczętą 22 lipca 1942, zakończyło wydarzenie o wymiarze symbolicznym – wysadzenie synagogi przy ulicy Tłomackie 9 po zdławieniu powstania w getcie, 16 maja 1943.
Proces wymazywania getta z historii i przestrzeni architektonicznej Warszawy krótko zrelacjonował w 1946 r. Bohdan Lachert, późniejszy projektant osiedla mieszkaniowego na gruzach. Jako biegły z ramienia Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, w procesie przeciwko gubernatorowi dystryktu warszawskiego, Ludwigowi Fischerowi, powiedział przed Najwyższym Trybunałem Narodowym: „od maja 1943 r., po stłumieniu powstania żydowskiego i całkowitym wyludnieniu dzielnicy, zabrano się do systematycznego rabunku, stopniowego, planowanego wypalania budynków, po czym nastąpiło burzenie pogorzeliska. Pracę tę wykonano przy użyciu nowoczesnych maszyn i urządzeń, zakładając odnogę kolejową dla wywozu materiałów z rozbiórki. Roboty niszczycielskie, zorganizowane na ogromną skalę, trwały około roku, aż do wybuchu powstania w sierpniu 1944 r. Wynikiem tej potwornej fabryki było całkowite zburzenie dzielnicy. Specjalne maszyny pracowały nad niwelowaniem terenu po usunięciu budynków tak, że obecnie niemożliwe jest nawet odtworzenie granic hipotecznych”.
Historie
Mieszkająca od 2012 przez kilka lat w Warszawie rysowniczka Fanny Vaucher poznawała charakter miasta, wędrując po nim i szkicując. Jest autorką parakomiksowych ilustracji do przewodnika „Varsovie métropole: histoire d'une capitale, 1862 à nos jours” / „Warszawa. Historia pewnej stolicy, od 1862 do dziś” Matthieu Gillaberta, wydanej przez Éditions Noir sur Blanc. Plansza „Muranów” z 2016 przedstawia fragment dzielnicy z lotu ptaka, a dokładniej – jej część północną z ulicami Anielewicza, Zamenhofa, z charakterystycznym okrągłym skwerem Tekli Bądarzewskiej-Baranowskiej i Miłą. To nie tylko istniejąca topografia, ale także historia Muranowa: jest tu „wędrująca” ulica Nalewki, wskazana lokalizacja Umschlagplatzu i kadry przedstawiające ruiny getta z kościołem św. Augustyna jako jedynym punktem orientacyjnym w morzu gruzów oraz widok dzielnicy od strony skweru przed kinem Muranów z tarasem, blokami i bramą prowadzącą na teren osiedla. Ostatnie ujęcie ilustruje zrealizowaną koncepcję osiedla-pomnika posadowionego na gruzowych skarpach, z domami ulepionymi z gruzobetonowych pustaków, otynkowanymi wbrew woli projektanta, udekorowanymi detalem z gruzobetonu i otoczonymi roślinami. To rośliny, które przyjęły się na gruzie, bądź ruderalne, przetrwałe w szczelinach ruin. Wędrując po pofałdowanym terenie Muranowa, Fanny Vaucher mogła nie tylko zobaczyć, ale fizycznie odczuć przestrzenny wymiar urzeczywistnionej idei osiedla-pomnika.
Ta idea stworzenia dzielnicy o symbolicznej formie sięga piątej rocznicy powstania w getcie warszawskim (19 kwietnia 1948), kiedy w otoczeniu ruin odsłonięto pomnik Bohaterów i Męczenników Getta Warszawskiego. Bohdan Lachert opiniował wówczas rzeźbiarsko-architektoniczną koncepcję Natana Rapoporta i Leona Suzina na łamach czasopisma „Głos Plastyków”, a jego ocena zawierała szereg hipotetycznych wskazówek dla przyszłego twórcy zabudowy Muranowa, którym wkrótce sam został: „Pomnik, ustawiony na miejscu, z którego usunięto rumowisko – wyrasta – niejako – z terenu akcji zbrojnej Getta, z terenu dawnego, minionego życia. Odgruzowane ulice Muranowa stanowią wąwozy wśród zwałów gruzu, zalegającego dziś, wyrównaną mniej więcej warstwą dwumetrowej grubości. Gruzy te, w możliwie największej ilości, winny zostać na miejscu, upamiętniać dni grozy i walki – stanowić grunt, na którym wzniesione będzie nowe miasto, nowe życie. Wizualnie spostrzeganie dwóch poziomów dawnych ulic i nowej zabudowy będzie mówiło o kataklizmie dziejowym, o przełomie historycznym”. Osiedle rozplanowano na dwóch poziomach – jarów dawnych ulic oraz sztucznie usypanych skarp, interpretowanych jako wyspy odrodzonego życia. Przedstawiony przez Fanny Vaucher Muranów to fragment Muranowa Południowego, którego budowa była prowadzona przez pracownię kierowaną przez Lacherta, a potem Janusza Stępkowskiego; oraz Północnego, którego koncepcję opracowali Stanisław Brukalski, Barbara Andrzejewska-Urbanowicz i Stanisław Szurmak, a następnie Wacław Eytner i Stanisław Rymaszewski.
Idee
Pomysł adaptacji rumowiska po getcie na cele mieszkaniowe wygrał z alternatywnymi planami zagospodarowania terenu na miejski park lub dzielnicę handlową. Zadecydowała „konieczność stworzenia godnej oprawy” (sformułowanie używane przez pracowników Biura Odbudowy Stolicy) dla powstającej w sąsiedztwie sztandarowej inwestycji infrastrukturalnej, jaką była Trasa W-Z. Pierwsze, studialne projekty osiedla opracowali w 1946 roku Eugeniusz Wierzbicki, Jerzy Mokrzyński i Wacław Kłyszewski, czyli zespół tzw. Tygrysów. Konkurencyjną koncepcję realizacyjną pod nazwą „Plan dzielnicy Muranów w Warszawie, wznoszony na gruzach getta” przedstawił w 1949 roku Bohdan Lachert. Od idei Tygrysów odróżniało ją wykorzystanie gruzowego cokołu jako podwalin dla przyszłej dzielnicy. Rozwiązanie to wymusiły względy praktyczne – takiej ilości gruzu nie dałoby się usunąć nawet w ciągu kilku lat – ale pomysł miał też wymiar symboliczny. Lachert chciał uczynić z całej dzielnicy swoisty pomnik getta, górujący nad resztą zabudowy północnej części warszawskiego Śródmieścia.
Idea muzeum na Muranowie w miejscu, gdzie stoi dzisiaj POLIN, sięga lat czterdziestych XX w . Od początku była nieodłączną częścią koncepcji budowy osiedla mieszkaniowego. Uwzględniono w niej specyfikację budynków użyteczności publicznej, m.in. Muzeum Martyrologii, określane także jako Muzeum Walki z Faszyzmem, ulokowane w dawnych Koszarach Artylerii Koronnej (Koszarach Wołyńskich) z czasów Stanisława Augusta, gdzie później mieściło się więzienie zwane Gęsiówką, funkcjonujące także w czasie wojny; w budynku tym swoją siedzibę miał też m.in. Judenrat. Zespół Tygrysów także planował tu muzeum, a dodatkowo ratusz oraz bibliotekę. Planów nie zrealizowano i budynek Gęsiówki został rozebrany w latach 60. XX w. Również projekt dzielnicy mieszkaniowej Muranów, w zamyśle Lacherta przeznaczonej dla 40-60 tysięcy osób, został okrojony do kwartału ograniczonego ulicami: Żelazną, al. Solidarności, Andersa i Dzielną. Nie powstał także planowany przezeń ośrodek dzielnicowy przy placu z dwoma pomnikami getta -– symbolicznym z 1946, autorstwa Leona Suzina, i monumentalnym z 1948, opracowanym wspólnie z Rapaportem.
Także pierwsze przymiarki do utworzenia Muzeum Żydów zaczęły się tuż po wojnie. Pierwotnie zastanawiano się nad umieszczeniem go w ocalałej bibliotece judaistycznej na Tłomackiem, przekazanej Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu. Jednak o odstąpieniu od tego pomysłu zdecydowało przekonanie, że muzeum powinno stanowić mocniejszy akcent w przestrzeni dawnego getta. Przez dekady powstało wiele projektów takiego budynku, rysowali je również studenci architektury. Ale niektóre pomysły na zagospodarowanie placu wykraczały dalece poza utworzenie muzeum sięgały jeszcze dalej.
W kolekcji Muzeum POLIN znajdują się odnalezione na tzw. pchlim targu w Pruszkowie, wśród przedmiotów po likwidacji mieszkania, trzy rysunki z 1988 i 1989 autorstwa architekta Ludomira Słupeczańskiego. Przedstawiają koncepcję architektoniczno-urbanistyczną Centrum Kultury Żydów Polskich (The Cultural Center of Polish Jews). To obszerny i wielofunkcyjny kompleks, obejmujący muzeum, synagogę, hotel z widokiem na pomnik getta oraz centrum kongresowe. Prezentują imponującą rozmachem wizję w amerykańskim stylu i postmodernistycznej stylistyce ze szkła i stali, z symbolicznym drzewem życia w centrum. Nazwisko projektanta nie mówi dziś zbyt wiele, dlatego warto przypomnieć, że był jednym z najlepszych rysowników wśród architektów, a swoim talentem dzielił się z publicznością w wielu programach telewizyjnych. Oryginalna i nieznana dotąd koncepcja powstała z inicjatywy Szymona Szurmieja, ówczesnego dyrektora Teatru Żydowskiego.
Również w latach 80. XX w. pomysł utworzenia przy placu całego kompleksu gmachów poświęconych żydowskiej historii przedstawił architekt Ryszard Karłowicz. Poza centrum kulturalno-religijnym miał on pełnić rolę miejsca spotkań żydowskiej społeczności.
W 1989 roku, podczas obchodów rocznicy powstania w getcie, Marek Edelman, który z powodu choroby nie mógł wziąć w nich udziału, przesłał organizatorom list. Wspominał w nim, jak uczestnicy ruchu oporu, którzy przeżyli, spotkali się po raz pierwszy w 1945 r., jeszcze wśród gruzów Muranowa, w miejscu, gdzie później powstał pierwszy pomnik getta, i rozmawiali między sobą o tym, że trzeba koniecznie zbudować muzeum. Kluczową rolę w doprowadzeniu do realizacji tej idei odegrało wiele lat później środowisko Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny, a w szczególności Grażyna Pawlak i późniejszy pierwszy dyrektor powstającego muzeum Jerzy Halbersztadt. Z propozycją pomocy w przedsięwzięciu zwrócił się do organizatorów w 1994 r. Jeszajahu Weinberg, dawny mieszkaniec Muranowa, twórca znanych w świecie muzeów narracyjnych, jak Muzeum Diaspory w Tel Awiwie czy Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. Ideą zainteresował się ówczesny prezydent Warszawy Stanisław Wyganowski, który wszedł w skład Komitetu Wspierania Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Na powstanie muzeum przyszło czekać jeszcze 20 lat, a historię tę szczegółowo przedstawiała wystawa czasowa „Jak zrobić muzeum?”, przygotowana jako wydarzenie towarzyszące otwarciu wystawy stałej (2014).
Uwarstwienia
Po dawnym Muranowie pozostał po wojnie Niemandsland -– ziemia niczyja, pustynia i morze gruzu. W południowej części osiedla, na gruzowych pagórkach wyrosły domy z gruzobetonu, ale wszędzie pod chodnikami ukryły się piwnice i fundamenty kamienic, sklepów i bram, przedmioty codziennego użytku, elementy wyposażenia domów, towarzyszące w życiu powszednim dawnym mieszkańcom. Część takich artefaktów odnaleziono podczas prac odkrywkowych, obejmujących teren dawnych Koszar Artylerii Koronnej oraz fragment ulicy Dzikiej z przyległymi doń posesjami. Prowadzono je dwukrotnie (ratownicze badania archeologiczne z 1998 r. i poprzedzające budowę siedziby muzeum badania w formie nadzoru archeologicznego z 2009). Najstarsze z pozyskanych wówczas zabytków archeologicznych pochodzą z II połowy XVII w. – są to m.in. butelki wytwarzane w okresie, gdy budowano koszary (szerzej na ten temat pisze Katarzyna Reszka w tekście „Co kryła ziemia pod budynkiem Muzeum POLIN?”). Z terenu dwóch posesji przy ulicy Dzikiej wydobyto liczne przedmioty wykonane z różnych surowców, głównie ceramiki -– jak garnki i inne naczynia, płytki posadzkowe czy kafle piecowe (obiekty te opisuje Jacek Leociak w tekście przekrojowym „O rzeczach z terenu byłego getta”). Spory zbiór stanowią zabytki szklane w różnym kolorze, w tym fragmenty szyb z nieistniejących domostw, a także metalowe i z materiałów organicznych (kość, masa perłowa). Ponad 120 spośród nich zaprezentowano na wystawie czasowej „Tu Muranów” (czerwiec 2020 – marzec 2021), gdzie zajęły dwa długie stoły przy wejściu. Magazyny muzealne kryją znacznie bogatszą zawartość – ponad 3 tysiące ruchomych zabytków archeologicznych.
Ze względu na specyfikę wystawy „Tu Muranów”, opowiadającej historię obszaru, którego częścią jest Muzeum POLIN, twórcy jej scenariusza zdecydowali o wyjściu z ekspozycją również na zewnątrz, na plac okalający budynek. Pierwotnie tam właśnie miała znaleźć się praca badaczki pamięci o Zagładzie Zofii Waślickiej-Żmijewskiej i artysty sztuk wizualnych Artura Żmijewskiego, bazująca na wybranych przedmiotach wydobytych z gruzowej kapsuły czasu. Okazało się jednak, że z powodów prawnych nie można umieścić artefaktów na zewnątrz, istniało bowiem ryzyko ich zniszczenia. Twórcy znaleźli więc inny sposób na pokazanie okruchów dawnego muranowskiego życia. Poszczególne przedmioty, jak nożyczki, zegarek, czajniczek, termometr czy flakonik po perfumach zestawili z ich współczesnymi odpowiednikami i sfotografowali w scenerii zbliżonej do tej, która mogła być dla nich kiedyś codziennością – w mieszkaniach czy zakładach rzemieślniczych. W ten sposób przedmioty bądź ich fragmenty stały się bohaterami instalacji zatytułowanej „Szukaliśmy w popiołach” (5 filmów z dźwiękiem oraz 12 fotografii). Wydobyte z masy podobnych obiektów, zyskały indywidualność. Tło, na którym zostały wyeksponowane, kontrastuje z ich obecną kondycją. Zatrzymany w kadrach język rzeczy uświadamia, że nie ma powrotu do przeszłości. Temu, co ocalało, nie da się już przywrócić dawnych funkcji, włączyć w rytm współczesnego życia.
Fotografie zatopiono na różnych poziomach w kilku gablotach, w których zamiast szkła zastosowano tafle żywicy. Stanęły na czas trwania wystawy w sąsiedztwie pomnika Bohaterów i Męczenników Getta. Na ekranach wyświetlano filmy. Projekt po zakończeniu ekspozycji nie trafił jednak do lamusa – jego elementy audiowizualne były eksponowane później na specjalnym pokazie wewnątrz budynku muzeum, a jesienią 2023 r. – obok prac innych polskich twórców na wystawie „Materialising” w The Münich Documentation Centre for the History of National Socialism.
Labirynt
Wystawa „Tu Muranów” łączyła to, co na zewnątrz, z wnętrzem muzeum. Oprócz ulokowanej w jego sąsiedztwie instalacji „Szukaliśmy w popiołach” i historii Muranowa przedstawionej w głównej sali wystawy, gdzie przez okno widać było stanowiący część narracji kuratorskiej pomnik Rapoporta i Suzina, istotnym elementem ekspozycji była antresola. Za inspirację do zaprojektowania tej części posłużyło hasło „rozbić bryłę”, użyte przez Lacherta w jednym z wywiadów w kontekście plastycznego kształtowania przestrzeni, w tym Muranowa.
W wizji architekta szczególna rola przypadła placowi wokół wyobrażonego muzeum, który miał być rodzajem ośrodka dzielnicowego, skupiającego różne obiekty służące zaspokajaniu potrzeb kulturalno-społecznych. Wizja Lacherta ewoluowała – na ostatnim etapie projektu pod wpływem krytyki projektanci z jego pracowni doszli do wniosku, że najłatwiej będzie połączyć wszystkie funkcje w wielkim domu kultury, dominującym w strukturze Muranowa. „Dom ten, o kubaturze około 130 tys. m. sześc. zawierałby salę zebrań na 700 osób, dom społeczny dla dorosłych i dla młodzieży, sale operacyjne na parterze dla dzielnicowego zarządu miejskiego, pocztę, częściowo urządzenia sportowe i biura”. Planowano go ulokować na niezabudowanym terenie między dzisiejszymi ulicami Andersa a Zamenhofa, żeby odpowiadał skalą ocalałemu gmachowi Koszar Wołyńskich”. I z tego nic jednak nie wyszło – w tym miejscu stoją dziś monumentalne, socrealistyczne „pałace Stalina” oraz (bliżej samego placu) bloki z drugiej połowy lat 50.
Plac, od początku historii powojennego Muranowa postrzegany – zarówno przez społeczność żydowską, jak i architektów – jako serce całej dzielnicy, też można odczytywać jako palimpsest. Znajduje się na nim kilka pomników, które zapraszają do interakcji i wejścia do labiryntu pamięci. Różne formy monumentów oraz czytelne jedynie z bliska inskrypcje stanowią rodzaj plenerowego muzeum, przedstawiającego w skrócie historię męczeństwa i bohaterstwa Żydów oraz odkrywającego pamięć miejsca. Jednocześnie tuż obok, już od kilku dekad, toczy się codzienne, zwyczajne życie mieszkańców Muranowa.
Sześć pomników oraz budynek muzeum potraktowany jak założenie pomnikowe były inspiracją do stworzenia gry, angażującej widzów i pobudzającej ich wyobraźnię. Plansza to odwzorowanie terenu wokół muzeum – miejsca pamięci i przestrzeni codziennych aktywności mieszkańców. Pionki – klocki ze specjalnie wykonanymi rysunkami Olgi Wróbel – to istniejące pomniki wraz z ich lokalizacją odtworzone w miniaturze.
Gra, wykorzystująca modele architektoniczne i bazująca na niezrealizowanej koncepcji placu Młodości, którym miało stać się najbliższe otoczenie Muzeum POLIN, zachęca odbiorcę, by je „rozbił”, zajrzał do środka w poszukiwaniu ukrytych treści i różnych możliwości interpretacji, odkrył drzemiący w nich potencjał.
To samo dotyczy omawianej kolekcji. Wskazałyśmy jedynie kilka ścieżek, po których można poruszać się w labiryncie zbioru i odkrywać jego przestrzeń.
Beata Chomątowska, Katarzyna Uchowicz
